Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 września 2012
Tarta czekoladowa
Od ostatniego wpisu minęło już półtora miesiąca. Rekord, którym raczej nie powinienem się chwalić. Wiele w tym czasie się wydarzyło. Trochę się pozmieniało. No i teraz jest inaczej niż było. Może po kolei (krótko, coby nie zanudzać). Ostatniego dnia lipca pojechałem do Warszawy. Na wyjazd ten czekałem od dawna i w końcu nastąpił. Chodzi o koncert Madonny. Pierwsza jej wizyta w Polsce mnie ominęła i do dziś nie wiem dlaczego nie zdecydowałem się na zakup biletu. Tegorocznego koncertu nie zignorowałem, spakowałem plecak i pojechałem do stolicy. Swoje odczekałem (kilka godzin w kolejce przed stadionem, kilka godzin przed sceną na stadionie – kręgosłup prawie pękł), Madonnę zobaczyłem (na próbie w wersji saute, na koncercie w wersji full), posłuchałem, pooglądałem i wróciłem. Koncert miło wspominam. Po powrocie czekało na mnie ważne zadanie – poszukiwanie pracy. W czerwcu zdałem egzamin, skończyłem matematykę i stwierdziłem, że na dalsze studiowanie nie mam już ani ochoty, ani siły. Dziękuję, siedem lat na dwóch uczelniach mi w zupełności wystarczy. Lipiec minął na odpoczywaniu i chorowaniu. Chciałem trochę odpocząć po ostatnim semestrze studiów, ale najpierw musiałem go odchorować. Swoje odchorowałem, po czym pojechałem na wakacje. O pobycie w Sopocie już wspominałem, więc nie będę się powtarzał. Sierpień ogłosiłem miesiącem poszukiwania pracy. CV, listy motywacyjne – pisałem, wysyłałem, pisałem i wysyłałem. No i się udało. Trzy tygodnie poszukiwań i mamy sukces. Zaczyna pan od września – usłyszałem 21 sierpnia. Czyli przede mną jeszcze niecałe dwa tygodnie wakacji. Trzeba było jakoś ten czas wykorzystać. Padło na Bałtyk. Po raz drugi w tym roku. Tym razem wylądowałem na zachodnim wybrzeżu, w Międzyzdrojach. Morze, plaża, gotowana ku(pauza)kurydza, odciśnięte łapki w chodnikowej płycie... Złapałem trochę nadmorskiej opalenizny i wróciłem do Wrocławia. Teraz czas na przygodę z korporacją. Nowi ludzie, nowe otoczenie, nowe wyzwania. Czekam, jak to wszystko się potoczy. Czekanie umilam sobie tartą czekoladową. Czekolady bowiem nigdy dość.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Tarta owocowa (czerwona)
Sezon truskawkowy powoli zmierza ku końcowi, dlatego dzisiejsza propozycja najprawdopodobniej będzie moim ostatnim truskawkowym wypiekiem w tym roku. W moim wydaniu tarta ta jest truskawkowa, choć taka być nie musi. Przyrządzić ją bowiem można z dowolnych owoców. Co więcej, w oryginalnym wydaniu truskawek w niej nie było. K. i F. (to im ukradłem pomysł) tartę przyrządzili na zielono – z agrestem i pokruszonymi na wierzchu bezami. Pychota! Ponieważ zawsze muszę dodać coś od siebie, to i tym razem było tak samo i tartę przyrządziłem na czerwono – z truskawkami i czerwoną porzeczką. Sami wybierzcie wariant, który wam bardziej pasuje (lub stwórzcie własną wersję tej tarty). Dodam tylko, że ciasto najlepiej smakuje mocno schłodzone, dlatego przed podaniem na kilka godzin powinno znaleźć się w lodówce.
wtorek, 17 kwietnia 2012
Tarta z musem czekoladowym
Mam nadzieję, że po słodkim wielkanocnym przejedzeniu (baby, mazurki, serniki... z całą pewnością w ilościach nieprzyzwoitych) nie pozostał już ślad, bo dzisiejsza moja propozycja jest zdecydowanie dla osób z dużą tolerancją na słodycz. I niech nikogo nie zwiodą pozory! Tarta, choć wygląda na delikatną i lekką, niewinna nie jest. Niejednego czokoholika rozłoży na łopatki już przy drugim kawałku. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie, ale wątpię, by ktoś dał radę dwóm solidnym porcjom :). Tarta jest pyszna, bardzo czekoladowa i niezwykle sycąca. Z pewnością obdzielić nią można sporą gromadkę gości. Zdecydowanie nie dla osób na diecie bezsłodyczowej.
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Tarta pomarańczowa
Kolejna tarta cytrusowa. Na blogu prezentowałem już tartę limonkową oraz tartę cytrynową (obie wyśmienite). Tym razem czas na wersję pomarańczową – niezwykle delikatną i zarazem bardzo aromatyczną. Po pierwszym kawałku skusiłem się na kolejny. Większość z was też się skusi...
wtorek, 22 listopada 2011
Wspaniała tarta cytrynowa
środa, 3 sierpnia 2011
Tarta śliwkowa cynamonem pachnąca
sobota, 30 lipca 2011
Tarta limonkowa
Poniższy przepis jest wariacją na temat klasycznej amerykańskiej tarty limonkowej (key lime pie). Od oryginału odróżnia go przede wszystkim brak bezy na wierzchu ciasta. Moja wersja powstała w oparciu o przepis Nigelli Lawson, zwarty w książce "Kuchnia. Przepisy z serca domu". Kiedyś próbowałem przyrządzić to ciasto z cytrynami zamiast limonek. Efekt był zdecydowanie mniej spektakularny. Tarta była mniej aromatyczna i nie wyglądała tak apetycznie jak w wersji limonkowej. To ciasto zdecydowanie wymaga limonek! Nie oznacza to jednak, że cytryny i tarta nie mogą tworzyć zgranego duetu. Na niesamowitą tartę cytrynową przepis innym razem.środa, 27 lipca 2011
Tarta jogurtowo-wiśniowa
piątek, 22 lipca 2011
Tarta skubana
Dziś wariacja na temat pleśniaka zwanego także skubańcem – tarta skubana. Ciasto to smakuje doskonale z kwaśnymi owocami, takimi jak agrest czy też porzeczki. Poniżej propozycja z czerwonymi porzeczkami. Po upieczeniu zachowują one swój kształt, jednak stają się tak delikatne, że w kontakcie z podniebieniem pękają uwalniając swój niepowtarzalny smak. Przyjemne orzeźwienie w letnie dni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




