Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodycze. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 30 czerwca 2013
Makaroniki cytrynowe
niedziela, 14 kwietnia 2013
Mleczne trufle rumowe
Trzecia i ostatnia już odsłona trufli: mleczno-rumowe. Moim zdaniem najlepsze z zaprezentowanych w tym tygodniu. Sam się zdziwiłem, że te zasmakowały mi najbardziej, bo zdecydowanie wolę czekoladę gorzką od mlecznej. Ta druga tym razem wygrała. Zachęcam do eksperymentowania z truflami. Baza jest zawsze taka sama (przynajmniej w moim wykonaniu): herbatniki, czekolada i masło, a dobór pozostałych składników zależy tylko i wyłącznie od gustu i wyobraźni.
czwartek, 11 kwietnia 2013
Trufle perfumowane różą
Dziś druga odsłona weekendowego eksperymentowania: trufle różane. Przyrządziłem je na bazie gorzkiej czekolady (zawartość kakao proszę dostosować do własnych upodobań) i wody różanej, która nadała truflom niezwykłego aromatu. Smak, jaki udało się uzyskać, najlepiej można opisać odnosząc się do sposobu określania zapachu perfum:
– nuta głowy: kakao,
– nuta serca: kwiat róży damasceńskiej,
– nuta bazy: gorzka czekolada i masło.
Lub zwyczajnie: pychota!
– nuta głowy: kakao,
– nuta serca: kwiat róży damasceńskiej,
– nuta bazy: gorzka czekolada i masło.
Lub zwyczajnie: pychota!
wtorek, 22 maja 2012
Lokum różane
Rachatłukum, lokum, turkish delight, bombay karachi halwa i zapewne wiele, wiele innych nazw można znaleźć na określenie tego smakołyku. Rachatłukum popularne jest zwłaszcza w krajach Półwyspu Bałkańskiego i na Bliskim Wschodzie. Deser ten przyrządzany jest z cukru, skrobi kukurydzianej, pszennej lub ziemniaczanej i owocowego soku lub, tak jak w moim przypadku, wody różanej. Wzbogacany bywa także o różnego rodzaju orzechy lub wiórki kokosowe.
Kupnego turkish delight jeszcze nie jadłem, bo nie wiedziałem, gdzie można go kupić. Ale jak tylko napotkam, to kupię, spróbuję i porównam z tym, co sam przyrządziłem. Kupiłem natomiast wodę różaną, na bazie której chciałem przygotować moje pierwsze lokum. Nie obyło się bez problemów z jej znalezieniem. W internetowych sklepach dostać ją można bez problemu, ale jakoś nie mogę się przekonać do zakupów w sieci (i nie chodzi tu tylko o jedzenie). Produkt muszę zobaczyć na własne oczy, dotknąć, porównać z innymi. Toteż znalezienie wody różanej na sklepowej półce nie należało do najłatwiejszych. Przeszukałem większość wrocławskich delikatesów (a w akcie desperacji także drogerii), aż w końcu natrafiłem na tą niezwykle aromatyczną wodę w sklepie "Smaki świata". Kupiłem i zabrałem się do roboty. Na początek, zachowawczo, ograniczyłem się do połowy poniżej porcji, ale następnym razem zrobię z całości. Właśnie jem kawałek różanego lokum (o dziwo jeszcze zachował się) i zastanawiam się, jak opisać smak tego deseru. Jest bowiem tak specyficzny, że trudno to ująć w słowa. Po pierwsze, bardzo różany (choć wody różanej zawiera zaledwie 1 łyżkę). Po drugie, bardzo słodki (ale czego można się spodziewać po takiej ilości cukru). Konsystencja również jest zadziwiająca – ni to galaretka, ni to sztywny kisiel. Lokum to deser niezwykły i bardzo tajemniczy (tak, jak i jego nazwa), ale ja z pewnością jeszcze nie raz do niego wrócę. Jeszcze jedna istotna kwestia odnośnie do przepisu. Miarą w przypadku większości składników jest szklanka. Moja ma pojemność ok. 250 ml, ale jeśli nie macie odpowiedniej miarki (tudzież szklanki :)) to się nie przejmujcie – ważne są bowiem proporcje składników.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
